Kim chciałam zostać w przyszłości? Wirtualną Asystentką!

doświadczona wirtualna asystentka

Czy doświadczona Wirtualna Asystentka to właśnie ja? Dziś uchylę rąbek tajemnicy na temat dwóch a w zasadzie trzech lat mojej przygody z Wirtualną Asystą. Jak to się zaczęło? Dlaczego pokochałam tę pracę? Jakie mam dalsze plany? Jest to dość długi wpis, który dedykuję wszystkim tym którzy trzymali i trzymają nadal za mnie kciuki. Dziękuję również moim Klientom za zaufanie i zlecone zadania, bez których nie byłoby mnie tutaj. 

Zazdroszczę wszystkim, którzy od dziecka wiedzieli: Kim chcieliby zostać w przyszłości? Uważam, że takie osoby są wygrane. Ja przez długi długi czas nie wiedziałam … To znaczy, marzyłam o pracy biurowej – umysłowej. Pochodzę z rodziny, w której na własne potrzeby musiałam zarobić sobie sama. Dlatego od najmłodszych lat pracowałam gdzie się da, głównie fizycznie. Mimo wszystko uważam, że to była jedna z cenniejszych lekcji w moim życiu.

Oczywiście miałam jakieś mniejsze lub większe wyobrażenia na temat tego co mogłabym robić i po dłuższych przemyśleniach stwierdzam, że miało to jakiś pośredni związek z byciem Wirtualną Asystentką. Np. myślałam o własnym biznesie w kontekście sklepu, myślałam właśnie o tym by pracować umysłowo np. w biurze jako sekretarka. Po mniejszych lub większych zawodowych doświadczeniach wiedziałam jedno, że etat to swego rodzaju uwiązanie, zdecydowanie nie dla mnie. Dojazdy, korki ciągły pośpiech a życie mam tylko jedno…

Na szczęście nadszedł dzień, w którym już całkiem zrezygnowana przeczytałam o Wirtualnej Asyście. To było jak grom z jasnego nieba, jakby nagle w mojej głowie zapaliła się lampka. Tak chcę być Wirtualną Asystentką!

Od myślenia do działania

Tak zaczęła się moja przygoda i nowe życie zawodowe:) Zaczęłam od szukania informacji, czytania. Czerpałam wiedzę od doświadczonych Wirtualnych Asystentek. Wyciągałąm wnioski, planowałam i nareszcie podjęłam działania. Odbyłam zdalny intensywny kurs, który solidnym wstępem do świata online. O samym kursie pisałam TUTAJ 

3 2 1 zaczynamy!

 

Kiedy zaczynałam swoje pierwsze kroki w świecie Wirtualnej Asysty, konkurencja była mała. Branża zaczynała się rozwijać. Prognozy były jednoznaczne: w najbliższych latach zapotrzebowanie na Wirtualne Asystentki wzrośnie kilkukrotnie. Tak też się stało i bardzo cieszę się z tego, iż o WA dowiedziałam się niespełna 3 lata temu, a nie np. dzisiaj w zdalnym Covidowym chaosie:) Kiedy rynek był spokojniejszy, kiedy nie musiałam wybierać między dziesiątkami kursów lub (pseudo kursów – to moje prywatnie zdanie:)

Czy da się pracować z domu i na tym zarabiać?

I tak i nie:) To zależy. W zasadzie pierwsze pytania, jakie usłyszałam od znajomych i rodziny były w sumie normalne. Co będziesz robić? Czy da się z tego żyć?  Nie ukrywam, że startowałam od zera. Byłam pełna entuzjazmu, ale i strachu. Musiałam przepracować swoją głowę, stworzyć plan działania. Począwszy od zebrania tego, co umiem a kończąc na cechach charakteru. Wcześniej byłam w zasadzie dziewczyną, która w siebie nie wierzyła. Jednak postawiłam wszystko na jedną kartę. Skupiłam się na swoich pozytywnych cechach, na swoich umiejętnościach, które mogę wykorzystać w tej pracy. Całą resztę odłożyłam na bok. Powtarzałam sobie „dasz radę” a jeśli wystąpi jakiś błąd, to po prostu go sobie przepracuję i wyciągnę wnioski. Dużo dało mi wsparcie najbliższych, którego otrzymałam naprawdę wiele:) Takie podejście i wewnętrzna zmiana bardzo szybko zaowocowały i świetnie sprawdzają się np. kiedy trzeba ugasić pożar u Klienta:)
Nie ukrywam. Pierwszy rok to był rok małych kroczków, małych sukcesów, które mimo wszystko mnie niesamowicie napędzały. To były pojedyncze zlecenia za niewielkie pieniądze. Jednak z radością przyznam się, że z kilku tych pojedynczych zleceń urosły mi całkiem niezłe współprace, które trwają do dziś!

Za co kocham tę pracę?


Dziś śmiało mogę powiedzieć, że bycie własnym szefem to bardzo duża odpowiedzialność i stres. Mimo wszystko odkryłam siebie na nowo. Czuję się spełniona zawodowo. Wiem, w czym jestem dobra, a nad czym muszę jeszcze pracować. Dzięki pracy i zdobytemu zaufaniu Klientów mogę pomóc tym wspaniałym ludziom rozwijać ich biznesy. Mało tego wybierając konkretną specjalizację mam świetny efekt uboczny w postaci zaczerpniętej wiedzy , np. w świecie Beauty! Poza tym nie tracę czasu na dojazdy do pracy. A to, co cenię sobie najbardziej to to, że jestem gdzieś poza tym całym wyścigiem szczurów. Nie ukrywam, że jest mi w tym bardzo dobrze. Z jednej strony pracują również z ludźmi za granicy i wiem, że nigdy nie miałabym takiej możliwości pracując offline. A z drugiej strony kontakt online to jednak zawsze lekka bariera.

Wirtualna Mama

Swego czasu temat mama Wirtualna Asystentka był na  tzw. „tapecie”. Moje zdanie jest takie, że jest to praca jak każda inna a w zasadzie dla matki i dziecka niesie same plusy. Ja zaczynając pracę postanowiłam, że nie będę informować Klientów o tym, że mam dziecko i nie rozumiałam dlaczego wśród asystentek jest to taki burzliwy temat. Stwierdziłam, że nikogo nie będzie interesować moje życie prywatne a moje umiejętności.

Dlatego nie podejmuję się zadań, które wymagałyby mojej dostępności tu i teraz a tylko takie, co do których mogę ustalić termin wykonania a pora mojego działania nie ma znaczenia.
Np. nie podejmuję się wykonywania telefonów. Wiadomo nawet przedszkolaki chorują a ja pracując z domu nie martwię się kiedy moje dziecko złapie katar, i że np. muszę zadzwonić do Klienta, mając szkraba u boku.  Po prostu zostanie ze mną w domu a ja nadrobie zadania wieczorem, a nawet w nocy.  Bardzo szybko zostałam pozytywnie zaskoczona. Kiedy okazało się, że moi Klienci to też rodzice i nie muszę się już w ogóle tym faktem przejmować.

Najbardziej pozytywnie zaskoczyła mnie Klientka, której na początku odmówiłam pracy przy projekcie z uwagi na wymaganą dostępność. Wtedy pierwszy raz przyznałam się, że jestem mamą i nie mogę przyjąć zlecenia bo obawiam się, że nie dotrzymam ustaleń (a terminowość to dla mnie kluczowa sprawa). Klientka tak bardzo mi zaufała, że nie chciała iść do konkurencji. W efekcie wypracowałyśmy bardzo fajny kompromis. 

Doświadczona Wirtualna Asystentka

Jest takie sztandarowe pytanie, które stosuje się podczas rozmów kwalifikacyjnych i nie tylko. ” Gdzie chce być Pani za 5 lat”  Jeszcze 5 lat temu nie znałabym odpowiedzi na to pytanie. Pewnie odpowiedziałabym coś w bezpiecznym stylu. Praca, dom, rodzina…no i tyle.
Natomiast odpowiadając obecnie i mając świadomość, że jako doświadczona Wirtualna Asystentka wiem, że moja ciężka praca nad własną działalnością, zdobyte doświadczenie a przede wszystkim zaufanie i rekomendacje obecnych Klientów, to dopiero fundament pod coś głębszego. W ten sposób otwierają się przede mną kolejne drzwi. Wchodzę na wyższy poziom i mam nadzieję, że za 5 lat a może i wcześnie napiszę kolejne fajne podsumowanie:).